Przekopać czy przykopać?

Dzięki przekopowi Mierzei port gdański 

będzie mógł współpracować z portem elbląskim.

"Istnieją grupy towarowe, które przypływają do nas na małych statkach o parametrach umożliwiających im przejście kanałem przez Mierzeję Wiślaną. Rocznie to ok. 300 takich jednostek przewożących ok. 2-3 mln ton towarów. Każdy statek stojący przy nabrzeżu w pewnym sensie "blokuje" port, bo w tym miejscu nie możemy obsłużyć innych jednostek. Jeśli te 300 statków o zanurzeniu 4-5 m zostałoby przekierowanych do Elbląga, a w to miejsce zaczęlibyśmy przyjmować statki o zanurzeniu 8-10 m, to automatycznie znacznie zwiększymy przeładunki – mówił w rozmowie z Buisness Insiderem Łukasz Greinke, prezes Portu Gdańsk." (Puls Gdańska)

Port w Gdańsku (Googole Maps).

Port w Gdańsku (Googole Maps).

W dniu 17 września 2022 roku

został oficjalnie otwarty

Przekop Mierzei Wiślanej.

Kapitan Żeglugi Wielkiej Zbigniew Sulatycki.

Przekop mierzei jest drugą wielką inwestycją Polski po roku 1918. Pierwsza to Gdynia. Oczywiście było wtedy, jak i obecnie, dużo półinteligentów plujących na tę budowę. Ale nikt ich na szczęście nie słuchał.  Pan kapitan Sulatycki bardzo ładnie przedstawił ten problem. Powyżej fragment gazety z epoki pokazujący poziom tekstów na temat budowy portu w Gdyni.

W dniu 17 września 2022 roku Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczek upamiętniający otwarcie przekopu Mierzei Wiślanej. Będzie również koperta pierwszego dnia obiegu z kasownikiem okolicznościowym.

A tak będzie wyglądał Zalew Wiślany po otwarciu Przekopu.

A tak będzie wyglądał Zalew Wiślany po otwarciu Przekopu.

W dniu 20.07.2022 roku pozwoliłem sobie na kolejne odwiedziny na Przekopie Mierzei. Jak widać już można pływać, ale Google jeszcze tego nie zauważyło.

Przekop Mierzei  - Google 20.07.2022 rok.

Przekop Mierzei - Google 20.07.2022 rok.

Przekop w kierunku Zalewu Wiślanego - 20.07.2022 rok.

Przekop w kierunku Zatoki Gdańskiej - 20.07.2022 rok.

Widok na most południowy w kierunku Zalewu Wiślanego - 20.07.2022 rok.

W dniu dzisiejszym (10.08.2021 rok) miałem przyjemność odwiedzić Przekop Mierzei. Trwają prace budowlane i jak nie będzie problemów to w przyszłym roku o tej porze przekop zostanie uruchominy. Bedzie to drugie wielkie osiągnięcie Polski po roku 1918. Pierwsze to Gdynia...

Dron na Przekopie Mierzei.

Dron na Przekopie Mierzei.

Latamy...
Kapitanat Portu.
Przekop w kierunku Zalewu Wiślanego.
Przekop w kierunku Zatoki Gdańskiej.
Po lataniu...

Szkodza tylko, że juz zapomniano o bursztynie...

Bursztyn - wreszcie coś oficjanie o bursztynie...

Pozwolenie na budowę - wojewoda pomorski wydał decyzję o zezwoleniu na realizację przekopu przez Mierzeję Wiślaną. Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności. 

Pozwolenie wodno-prawne.

Został ogłoszony przetarg na kopanie...

Na początku poszukiwanie pamątek wojennych...

Jeszcze trochę i ruszy przetarg.

A tak ma wygladać budowa i działanie Kanału Żeglugowego - Przekopu Mierzei...

Zalew Wiślany

Zalew Wiślany

Problem przekopu Mierzei Wiślanej istniał właściwie tak długo jak istniał problem elbląskiego portu. Czasem stawał się historią, czasem histerią i długo nie mógł stać się rzeczywistością. Lat temu 1000 i więcej nie było problemu. Nie było Elbląga i właściwie nie było Mierzei Wiślanej. Jeżeli już coś tam się pojawiało to w postaci w niewielkich wysepek. W okresie istnienia osady Truso, leżącej podobno w pobliżu Janowa nad jeziorem Druzno, Zalew Wiślany jeszcze nie był odcięty od morza.

Jeżeli chodzi o Truso, to piszę „podobno”, gdyż nieodżałowany Roman Klim wyliczył, że jest to już 28 stuprocentowa lokacja tego miejsca na przestrzeni ostatnich 100 lat. Czyli zobaczymy...

Przejście z Zalewu Wiślanego na pełne morze - wiek XIII.

Przejście z Zalewu Wiślanego na pełne morze - wiek XIII.

Ale są dokumenty, mówiące o tym, że żeglarz Wulfstan około roku 890 dopłynął do Truso, i nie miał problemów ze znalezieniem drogi wodnej. Potem już sprawy się komplikują. Praca Wisły i Nogatu zaczyna wydawać owoce. Tworzy się Mierzeja Wiślana. Podobno jeszcze w XIII wieku był przesmyk w okolicach Przebrna i Skowronek wykorzystywany do żeglugi do i z portu elbląskiego. Legenda mówi, że mściwi gdańszczanie zatopili w przesmyku własne okręty, aby uniemożliwić Elblągowi wyjście na morze.

W czasach historycznych pozostała tylko cieśnina Piławska... Ale ambitne miasto Elbląg nie chciało pogodzić się z utratą dostępu do morza. Świadczy o tym budowa w 1495 roku Kanału Kraffulskiego (obecnie Jagiellońskiego, a w latach pięćdziesiątych XX wieku - Józefowskiego) łączącego rzekę Elbląg z Nogatem. Gdyby energię i środki przeznaczone na ten kanał wykorzystano na przekopanie mierzei to może dziś nie byłoby o czym pisać.

Państwo krzyżackie, szczególnie po zdobyciu Gdańska nie było zainteresowane portem elbląskim. Czasy królewskie przyniosły kilkakrotne zainteresowanie przekopem, jednak głównie teoretycznie, gdyż większość naszych królów miało ważniejsze sprawy na głowie i jak zwykle problemy finansowe. Najciekawszy pomysł z okresu królewskiego pochodzi z czasów Jana Kazimierza. Powstał wtedy projekt przekopu wraz z dwoma fortami - Johannsborgh i Casimiresborgh, które miały go ochraniać. Projekt pozostał tylko na papierze.

Przekop z fortami królewskimi.

Przekop z fortami królewskimi.

Państwo pruskie, a potem niemieckie nie miało problemów z połączeniem z morzem. Cieśnina Piławska była na terenie Prus Wschodnich i statki mogły z niej korzystać. Oczywiście port elbląski nie był tak atrakcyjny jak królewiecki, ale też miał swoje udziały. Do lat 40-tych XX wieku nie było więc bezpośrednich projektów przekopania Mierzei Wiślanej.

Bardzo ciekawą sprawą jest projekt osuszenia Zalewu Wiślanego, stworzony już w roku 1874 przez gdańskiego budowniczego Lichta. W roku 1928 magistrat elbląski przystąpił do zbadania technicznych możliwości realizacji projektu. Główną przesłanką był ogromne bezrobocie oraz brak ziemi dla nowych osadników. Powstało kilka opracowań, w których pozytywnie oceniono możliwości osuszenia Zalewu Wiślanego, powołując się głównie na doświadczenia holenderskie. Podstawą prac miał być projekt inżynierów Dromtry i Jauera, wydany drukiem przez magistrat elbląski w roku 1932.

Z ogólnej powierzchni Zalewu 860 km2 przewidywano do osuszenia 63% - 542 km2. Obszar ten podzielono na trzy poldery. Projekt określa szczegółowo sposób wykonania prac odwadniających i późniejszego zagospodarowania uzyskanego terenu. Przewiduje on budowę pięciu stacji pomp o 14 pompach, 118 km grobli, 9 mostów oraz około 300 km szos biegnących wzdłuż rowów odwadniających. Całkowity koszt prac autorzy oceniają na 45 milionów marek. Czas trwania prac to 6-10 lat po 200 dni w roku. Zatrudnienie przy rozłożeniu robót na 7 lat wynosiłoby około 3000 robotników rocznie.

Najważniejszą sprawą w tym projekcie jest, jak to byśmy nazwali dzisiaj, jego komercyjność. Odwodnienie Zalewu dostarcza około 218 tys. mórg ziemi (morga tzw. pruska to ok. 0,25 ha) wysokiej jakości, porównywalnej z jakością gleb żuławskich. Przyjmując szacunkowo wydajność z morgi na 200 marek i mnożąc tę liczbę przez 210600 (obszar uprawny po odjęciu powierzchni dróg, rowów itp.) otrzymujemy kwotę 42,12 mln marek wpływu rocznego. Na odwodnionym obszarze można osiedlić 9792 rolników na 20-morgowych gospodarstwach, 2742 rzemieślników i rybaków mających dodatkowo 5 morgów ziemi oraz 522 rodzin innych zawodów. Razem daje to utrzymanie 13056 rodzinom.

Tyle projekt niemiecki z roku 1932. Próbowano powrócić do niego w latach 40-tych, ale nie motywowano tego potrzebami ekonomicznymi. Dodatkowo, po zmianach granicznych potrzebna była albo współpraca z obwodem kaliningradzkim, albo solidna tama na granicy. Nie wiadomo co byłoby prostsze do wykonania. A motywacją działań miała być ochrona przeciwpowodziowa Żuław Wiślanych. Na szczęście skończyło się na projektach i artykule w „Jantarze” w roku 1949 - kwartalniku Instytutu Bałtyckiego. I chyba dobrze. Bo trudno sobie wyobrazić potrzebę gruntów uprawnych w kraju gdzie im się mniej zbiera plonów tym lepiej, bo mniej się zmarnuje. Jeżeli chodzi o Elbląg, to projekt przewidywał powiększenie kanału żeglugowego i wyjście na morze w okolicach Łysicy - obecnej Krynicy Morskiej.

Projekt osuszenia Zalewu Wiślanego.

Projekt osuszenia Zalewu Wiślanego.

Port morski Elbląg oczywiście istniał. W czerwcu 1947 roku odwiedził nasze miasto Bolesław Bierut ze swoją świtą. Zachowany jest wpis z Księgi Portowej z dnia 5 czerwca 1947 roku z życzeniami rozwoju portu. Ale nie były to chyba życzenia szczere.

Wpis w elbląskiej Księdze Portowej z 1947 roku.

Wpis w elbląskiej Księdze Portowej z 1947 roku.

W latach 50-tych jakaś firma szwedzka zgłosiła chęć wykonania Przekopu Mierzei bez jakichkolwiek roszczeń finansowych. Zapłatą za prace budowlane miał być wydobyty podczas tych prac bursztyn. Jaka to była firma - nie wiem - ale jak widać do prac budowlanych nie doszło. Informacja pochodziła z pierwszej ręki, od mojego ojca, Janusza Zaskiewicza. W latach 1957-1958 pracował w elbląskim Zamechu jako inżynier mechanik.

Ale już niewiele brakowało! W Kronice Elbląga Józefa Lasoty na pierwszej stronie (ROK 1958, Styczeń) pierwsze zdanie brzmi: Projekt przekopania Mierzei Wiślanej. I dalej jest kilka słów na temat posiedzenia Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Elblągu oraz powołanie się na dwa artykuły w prasie lokalnej. Ciekawą sprawą jest fakt, że artykuły nie są ze sobą zgodne. Dziennik Bałtycki nr 6/4212 z dnia 8 stycznia 1958 roku jest za, a Głos Elbląga nr 12/3489 z dnia 15 stycznia 1958 roku jest przeciw. Argument przeciw są takie same jak zawsze kto, po co i za ile - i nie wiele się różnią od obecnych. Dodatkowo gazeta posiłkuje się z trudnościami z betonem, stalą i urządzeniami technicznymi w obecnej (rok 1958) sytuacji gospodarczej.

Znacznie ciekawszy jest artykuł Dziennika Bałtyckiego. Dowiadujemy się tu o sprawach całkowicie do tej pory nie znanych. „...aby należycie wejść w tok sprawy, cofnąć się trzeba do roku 1949. Wówczas to bowiem na konferencji prezydentów miast Wybrzeża - po raz pierwszy oficjalnie w Polsce Ludowej - wypłynął projekt przekopu Mierzei Wiślanej. Niestety, rzecz całą storpedował minister żeglugi Popiel, kwestionując zasadniczą celowość tego rodzaju inwestycji, podkreślił, iż gdyby była ona ekonomicznie umotywowana, Niemcy z pewnością już dawno przedsięwzięcie to by zrealizowali. Argument ten przekonał wielu ludzi. Na szczęście nie wszystkich. Własny punkt widzenia zachował więc np. minister komunikacji Rabanowski. I postępując konsekwentnie, przyrzekł budowniczym przekopu pomoc finansową z oszczędności resortowych, oddając równocześnie do ich dyspozycji dwie koparki i statek specjalny do pogłębiania kanału. Roboty miały być rozpoczęte wiosną 1950 roku. Jednakże nie zostały rozpoczęte. Ale w Lęborku natrafiono przypadkiem na tajemniczą skrzynię, wypełnioną jakimiś papierami. Co to było? Odpowiedź na wątpliwości min. Popiela. Krótko mówiąc: kompletna dokumentacja techniczna przekopu mierzei i przekształcenia Elbląga w port pełnomorski. Dokumentacja sporządzona przez Niemców w roku 1942. Dalej potoczyło się już wszystko wg. obowiązującego szablonu. Materiały przekazano Politechnice Gdańskiej celem przekonsultowania.”

Równie ciekawy jest artykuł opublikowany w tygodniku Warmia i Mazury nr 3/62 z dnia 19 stycznia 1958 roku. Czytamy tam m.in. że inicjatywa przekopu Mierzei Wiślanej wyszła z... Olsztyna. A najciekawszym fragmentem jest ten, który mówi o następnym spotkaniu w sprawach przekopu, które ma się odbyć 7 lutego 1958 roku. Ale 2 lutego odbyły wybory do Rad Narodowych, miejskich i wojewódzkich i chyba spotkanie nie odbyło się. W każdym razie z jakiś powodów prasa nie wspomina już o tym problemie.

Następnym śladem jest książka pana Bolesława Smagały „Spór o miasto”. Zdjęcie 11 pokazuje wizytę Edwarda Gierka w Elblągu w dniu 8 grudnia 1972 roku. Dla nas najciekawszy jest podpis pod zdjęciem. Mówi on wyraźnie, że w tym dniu miały miejsce rozmowy na temat przekopu. Ale oficjalny komunikat w gazetach (Głos Wybrzeża i Dziennik Bałtycki z dnia 9 grudnia 1972 roku) nic nie wspomina o rozmowach na ten temat.

Na fali przemian i rozgrywek politycznych temat Przekopu Mierzei wypłynął w połowie lat 90-tych. Widać to po ilości artykułów w tzw. prasie lokalnej. A i centralna czasami była uprzejma zwrócić uwagę na ten problem. Można policzyć ilość publikacji: rok 1994 - 0, rok 1995 -16, rok 1996 - 29, rok 1997 - 7, rok 1998 - 12, rok 1999 - 0. Trudno tu przytaczać treści tych artykułów, tym bardziej że były bardzo podobne i dzieliły się na dwie grupy: kopać - nie kopać. Do zrozumienia całej dyskusji wystarczy przeczytać ich tytuły:

rok 1995 - „Przeciąć czy nie przeciąć?”, „Kolejne przymiarki”, „Kanał przez mierzeję”, „Na Bałtyk przez Skowronki”, „Kosztowne pomysły”, „Okno dla Elbląga”, „Przekopać Mierzeję i przedzielić Zalew?”, „Iluzja czy potrzeba?”;

rok 1996 - „Przekopać? Oczywiście!”, „Cieśnina na Kanał”, „Gdyby nie cieśnina...”, Szanse portów Zalewu Wiślanego”, „Kopanie w Zalewie”, „1300 metrów kanału”, „Kopać, nie kopać - oto jest pytanie”, „Ciasno w cieśninie”, „Kanał być musi”, „Bliżej przekopu przez Mierzeję Wiślaną”, „Nie stresować jeleni”, „Nie kopać mierzei!”, „Przekopać Mierzeję!”, „Ciekawa inicjatywa gmin”, „Wypłynąć poza mierzeję”, „Panama na Bałtyku”, „Skowronki czekają na kanał”, „Wyspa szczęścia”;

rok 1997 - „Kanał niezależności”, „Do morza na skróty”, „Rosyjski szlaban”, „Honor w Cieśninie”;

rok 1998 - „Walendziak liczy pieniądze”, „Perła w koronie”, „O przekopie ani słowa”, „Przekopu nie będzie?”, „Przekop do Europy”, „Kopać - nie kopać?”, „Projekt kanału”, „Przekop w mierzei”, „Szukanie skrótów”, „Przekop to rozwój”;

Patrząc na tytuły publikacji prasowych widać, że temat przede wszystkim pobudził inwencję dziennikarzy. Często powtarzano te same argumenty, czasami tylko z zamianą wykrzyknika na znak zapytania. Ale było kilka wypowiedzi, które chciałbym zacytować, bo w ogólnym bełkocie „na temat” wyróżniają się rzeczową argumentacją. Nie zaprzeczam, że osobiście jestem całkowicie „za” przekopem Mierzei i nie widzę innej alternatywy dla rozwoju regionu elbląskiego.

Projekt Przekopu Mierzei prof. Tadeusza Jednorała.

Projekt Przekopu Mierzei prof. Tadeusza Jednorała.

Gazeta Morska nr 271/1996, artykuł „1300 metrów kanału”:

„Zespół naukowców pod kierunkiem prof. Tadeusza Jednorała zakończył niedawno prace nad projektem badawczym >Opracowanie podstaw procesu aktywizacji regionu elbląskiego w aspekcie transportu morsko-rzecznego, rekreacji i rybołówstwa. W toku dwuletnich prac pojawił się temat badawczy, początkowo nie rozważany. Dotyczył celowości i konsekwencji ewentualnego wykopania kanału przez Mierzeję Wiślaną w Skowronkach, między Kątami Rybackimi a Przebrnem. Kierownik projektu, prof. Tadeusz Jednorał, opierając się na wynikach badań swojego zespołu i opiniach niezależnych ekspertów, jednoznacznie stwierdza, że jeśli taka będzie wola zainteresowanych i znajdą się na to pieniądze, nie ma żadnych przeszkód, żeby wykopać kanał przez mierzeję”.

Poznaj Swój Kraj, nr 5, maj 1996, artykuł „Przekopać Mierzeję”

„(...) Eksperci wyliczyli, że wybudowanie kanału ze śluzą na Mierzei Wiślanej kosztować będzie około 700 miliardów starych złotych i potrwa najwyżej dwa lata. Za realizacją tego projektu opowiada się Urząd Morski w Gdyni, a także Związek Gmin Nadzalewowych z Elblągiem, Tolkmickiem i Fromborkiem na czele. Wielu entuzjastów tego projektu znajduje się we władzach województwa elbląskiego oraz ośrodkach naukowych i opiniotwórczych Elbląga i Gdańska. Obliczony przez ekspertów tzw. makroekonomiczny rachunek wskazuje, że koszt tej inwestycji zwróci się w ciągu 7-9 lat. A więc warto ją realizować!”

Gazeta Olsztyńska nr 14, 19-21 styczeń 1996, artykuł „Panama na Bałtyku”:

„Wicepremier Kołodko zastrzega, że nie da pieniędzy na żaden nowy Kanał Panamski. Zwolennicy przejścia wodnego na Mierzei Wiślanej tłumaczą, że w Panamie trzeba było wykuć kilofami 82 kilometry skały. Na mierzei wystarczy przekopać kilometrowy rów w piasku. (...) Według profesorów kanał nie stworzy zagrożenia ekologicznego. - Wyginą niektóre słodkowodne roślinki, ale nastąpi wymiana wód. Zalew odbagni się - siał optymizm profesor Witold Andruszkiewicz z gdańskiej Wyższej Szkoły Morskiej. - Otwarcie tego kanału to to samo, co przed wojną budowa portu w Gdyni. Aby się udało, wystarczy drobniuteńka decyzja na szczeblu rządowym.”

Gazeta Wyborcza, 3 stycznia 1996 rok, artykuł „Skowronki czekają na kanał”:

”(...) -Chcemy, żeby kanał miał jak najbardziej naturalny przebieg - mówi prof. Luks. - Nie będzie idealnie prosty, lecz kręty jak dzika rzeka. Nie należy też obawiać się o ruch samochodowy wzdłuż mierzei. Zwodzony most połączy przecięty ląd. Profesor Luks narzeka, że niektórzy porównują budowę Kanału Skowrońskiego z inwestycją na miarę Kanału Sueskiego czy Panamskiego. - Na wieść o naszych planach wicepremier Kołodko zastrzegł, że >nie da pieniędzy na żaden nowy Kanał Panamski." Ale przecież tam ludzie kilofami wykuli 82 km skały. W lesie, nie opodal zwodzonego mostu dla samochodów, stanie jeszcze jedna kładka - dla dzikich zwierząt. - Ekolodzy to na nas wymogli - mówi profesor Luks. - Do tego zażyczyli sobie, aby kładkę wyłożyć mchem. Bo jeleń nie powinien słyszeć tupotu swoich kopyt. Podobno to go stresuje. Kładka dla zwierząt też będzie zwodzona. Zadzwoni specjalny brzęczek, jeleń zatrzyma się, kładka się podniesie. (...) - Wątpię, żeby zwierzęta chciały korzystać z kładki - mówi rybak z Tolkmicka. - Te 60 m spokojnie będą mogły przepłynąć. Zwierzęta nie takie odległości potrafią pokonać. Ile to razy widzieliśmy z chłopakami jelenia, który płynął na drugą stronę zatoki. I to nie po skosie, ale najkrótszą drogą. Zaobserwowałem nawet młodego dzika. Byłem ciekaw, czy podoła. Długi czas płynąłem za nim, żeby w razie czego mu pomóc. Dał radę, choć po wyjściu na brzeg kiwał się na nogach ze zmęczenia."

Podsumowując dyskusje prasową lat 90-tych na temat Przekopu Mierzei lub, jak kto woli, Kanału Skowrońskiego, chciałbym zacytować fragment referatu dr Dariusza Waldzińskiego opublikowanego w „Gazecie w Elblągu” w artykule „Iluzja czy potrzeba?” z grudnia 1995 roku.

”(...) Podczas czwartej debaty z cyklu Colloqnia Millenaria, która odbyła się 14 grudnia 1995 roku w Gdańsku, Edmund Krasowski stwierdził, że politycy i naukowcy zajmujący się realizacją koncepcji przekopania mierzei >działają wbrew interesom Polski..., wykazując wasalczy stosunek wobec Rosji. Nie wnikając w głębszą polemikę warto postawić kilka znaczących pytań:

1. Czy wasalczy stosunek wobec Niemiec wykazywali Polacy decydując się na budowę portu w Gdyni, chociaż tuż obok funkcjonował port w Wolnym Mieście Gdańsku, z którego mogli aczkolwiek z utrudnieniami korzystać? 2. Czy wbrew interesom Polski myślał i działał Eugeniusz Kwiatkowski, który w 1945 roku w swoim programie morskim Polska leży nad Bałtykiem postulował budowę kanał żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną?

3. Kto: politycy czy przedsiębiorcy będą ponosić dodatkowe koszty z tytułu wydłużenia drogi morskiej do otwartego morza przez Cieśninę Piławską, a także koszty z tytułu utrzymywania odpowiednich parametrów toru wodnego w rosyjskiej części zalewu?

4. Czy kanał żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną nie będzie dodatkowym argumentem w renegocjacji niekorzystnego dla Polski protokołu z 1945 roku?

5. Czy jest lepszy sposób na uzyskanie suwerenności jeśli nie korzystne gospodarczo i społecznie inwestycje w obrębie własnych granic państwowych?”

Potem skończyły się głośne kampanie i artykuły prasowe. Ale po cichu i spokojnie temat jest drążony i czasami pojawia się w różnych miejscach.

W wydanej w roku 2000 „Strategii Rozwoju Obszaru Gmin Nadzalewowych do 2015 roku” na stronie 59 w punkt - II Inwestycje infrastruktury technicznej..., podpunkt 1.1 brzmi: Budowa kanału przez Mierzeję Wiślaną (łączącego drogi wodne Zalewu Wiślanego z Morzem Bałtyckim). Nie podano wprawdzie kiedy, kto i za ile ale już wiadomo, że ktoś chce. W Dzienniku Elbląskim z dnia 27 listopada 2003 roku temat znowu wrócił na łamy prasy w tytule „Pomysły na aktywizację, Mierzeja do przekopania”. Tu też nikt nie mówi kto ma kopać! Stowarzyszenie Przedsiębiorców Powiatu Elbląskiego „nie zamierza wprost do powstania kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej, a jedynie do wypromowania koncepcji jego budowy...włączeniu tego przedsięwzięcia do strategii rozwoju obu województw: pomorskiego i warmińsko-mazurskiego...”

Obelisk Przekopu ustawiony w Katach Rybackich 6 sierpnia 2006 roku. O poziomie wiedzy jego autorów świadczy umieszczona na nim szufla do węgla.

Pomiędzy kolejnymi wyborami z Przekopem trochę uspakajało się. Więc aby poruszyć temat opublikowałem materiał z propozycją budowy pochylni przez Mierzeję Wiślną.

I już mamy rok 2018. Zbliżają się kolejne wybory. I tak jak zawsze Przekop odżył. Ale materiały są coraz ciekawsze i mają ładne, kolorowe ilustracje. Interesujący materiał ukazał się w serwisie twojapogoda.pl. Poniższa wizualizacja projektu pochodzi z tego artykułu.

Sa tacy co nie chcą...

 Prezes Kaczyński mówi, że jednak kopiemy.

 Kopiemy coraz szybciej...

Kopiemy z niespodzianką...

Zaczynamy...

Prace wstępne...

Może im powiedzieć o bursztynie? Bo to jest dobry interes...

I juz prawie kopiemy...

Od jutra tzn. 16.10.2018 roku kopiemy...

Na razie słupki...

I niech się tak stanie...

żródło: Wikipedia

żródło: Wikipedia

Osobnym problemem podczas budowy Przekopu jest bursztyn. Przy założonym urobku 10 milonów metrów sześciennych i licząc 5g bursztynu na jeden metr sześcienny urobku mamy 50 milonów gramów tego surowca - czyli 50 ton (tona to milion gamów). Chińczycy płacą 50zł za gram, kupcy arabscy 30 zł, a nasi handlarze 5 zł. Warto przemyśleć ten problem zanim zaczniemy kopać. A co można zrobić z bursztynu? Polecam komnatę.

A tak ma to wszystko wygladać...

Tak będzie wyglądą "współpraca" - Kanału Żglugowego z resztą świata...

Flag Counter

Nowe komentarze

Podziel się stroną